Mokotów to jedna z najbardziej prestiżowych i rozpoznawalnych dzielnic Warszawy. Słynie z rozległych terenów zielonych, takich jak Park Morskie Oko, Pole Mokotowskie czy Park Arkadia, które nadają tej części stolicy unikalny charakter i czynią ją idealnym miejscem do codziennego wypoczynku.
To miejsce, gdzie historia spotyka się z nowoczesnością, urokliwe kamienice, zabytkowe wille i eleganckie osiedla tworzą niepowtarzalny klimat, który od lat przyciąga zarówno mieszkańców, jak i inwestorów. Na Mokotowie swoją siedzibę mają liczne ambasady oraz placówki dyplomatyczne, co dodatkowo podkreśla prestiż tej lokalizacji.
Dzielnica graniczy bezpośrednio ze Śródmieściem, co sprawia, że jest świetnie skomunikowana z resztą miasta. Mokotów od lat cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem wśród osób poszukujących dobrego miejsca do życia.
Mokotów dzieli się na 12 mniejszych obszarów: Stary Mokotów, Sielce, Czerniaków, Siekierki, Augustówka, Stegny, Wierzbno, Ksawerów, Służew, Służewiec, Wyględów oraz Sadyba – wyjątkowa część dzielnicy, która jest szczególnie bliska biuru nieruchomości Vezun. To właśnie tutaj, przy ulicy Ojcowskiej 1, w przedwojennej willi z duszą i bogatą historią, mieści się siedziba naszej firmy.


Warto na chwilę zatrzymać się przy samej Sadybie i opowiedzieć, skąd w ogóle wzięła się ta wyjątkowa część Mokotowa. Jej początki sięgają lat 20. XX wieku, kiedy to Warszawa dynamicznie się rozwijała, a na jej obrzeżach powstawały nowe osiedla inspirowane zachodnioeuropejską ideą miasta-ogrodu – harmonijnego połączenia zieleni i zabudowy mieszkalnej.
Wtedy właśnie narodziła się Oficerska Spółdzielnia Budowlano-Mieszkaniowa „Sadyba”, której celem było stworzenie spokojnego i reprezentacyjnego miejsca do życia dla wyższych rangą wojskowych. Wzdłuż Fortu IX Twierdzy Warszawa zaczęły powstawać eleganckie domy, projektowane z myślą o kadrze oficerskiej – elicie II Rzeczypospolitej.
W tym samym czasie, gdy w rejonie Jeziorka Czerniakowskiego powstawało miasto-ogród Czerniaków (osiedle willowe zamieszkane przez urzędników, architektów i urbanistów) cała okolica zaczęła tętnić nowoczesną wizją życia wśród zieleni. Sadyba nabierała unikalnego charakteru, eleganckiego, a zarazem bliskiego naturze. Ta atmosfera do dziś sprawia, że spacerując jej uliczkami, można poczuć ducha przedwojennej harmonii.

Właśnie w tym niezwykłym otoczeniu rozpoczyna się historia siedziby naszego biura. W roku 1933 Państwo Wanda i Władysław Przecławscy nabyli przy ulicy Ojcowskiej dwie sąsiadujące działki o łącznej powierzchni 2976 metrów kwadratowych. W ciągu kolejnych trzech lat, między 1934 a 1936 rokiem, wzniesiono na tym terenie reprezentacyjną willę otoczoną starannie zaprojektowanym ogrodem, w którym znalazło się również miejsce na prywatny basen – jak na tamte czasy, niezwykle nowoczesne rozwiązanie.

Willa wyróżniała się nie tylko wyrafinowaną formą architektoniczną, lecz także starannie przemyślanym układem wnętrz. Pomieszczenia o imponującej, trzymetrowej wysokości dodawały przestrzeni lekkości i dostojności, a w połączeniu z dużym metrażem i funkcjonalnym rozplanowaniem tworzyły harmonijną, wygodną całość. Komfort codziennego życia podnosiła winda biegnąca od piwnicy aż po pierwsze piętro – rozwiązanie rzadkie i nowatorskie jak na realia lat 30. XX wieku. W podziemiach willi znajdowała się kuchnia przeznaczona dla służby, co było wówczas typowe dla rezydencji zamożnych rodzin i odzwierciedlało przedwojenne standardy życia oraz ówczesny model organizacji domu.
Fasada willi pokryta była pierwotnie eleganckim piaskowcem w stylu art déco, materiałem luksusowym, używanym w najbardziej prestiżowych realizacjach tamtych lat. Ten sam kamień zdobił m.in. gmach warszawskiego Prudentialu (dziś Hotel Warszawa), jednego z symboli nowoczesnej architektury II Rzeczypospolitej.


To podobieństwo nie było przypadkowe. Władysław Przecławski, właściciel willi, prowadził znaną firmę kamieniarską i uczestniczył w realizacji wielu ważnych inwestycji. Do jego dorobku należą prace m.in. przy Muzeum Narodowym, renowacji Wawelu, budynkach przy Placu Dąbrowskiego, w lokalu Adria i kinie Palladium, a także przy Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie i licznych kamienicach przy ulicach Hożej, Jasnej, Alejach Jerozolimskich i Alei Przyjaciół.
Dopełnieniem tej harmonijnej przestrzeni była nie tylko architektura samego budynku, lecz również jego otoczenie. Nie sposób pominąć pozornie drobnego, a z czasem symbolicznego gestu. Wszystkie dorodne drzewa rosnące przy ulicy Ojcowskiej zostały niegdyś posadzone przez Władysława Przecławskiego i jego sąsiadów. Ten gest, prosty, a zarazem pełen wyrazu, stanowi piękne świadectwo ich troski o estetykę otoczenia oraz wspólnotowy charakter życia w przedwojennej dzielnicy.
Idylla ta nie trwała jednak długo. II wojna światowa przyniosła dramatyczny zwrot w losach rodziny Przecławskich. Był to czas ogromnych cierpień i wyrzeczeń. Już we wrześniu 1939 roku wraz z początkiem niemieckiej agresji, zmuszeni byli ukrywać się w schronie, a następnie zamieszkać w piwnicy własnej willi. Budynek, wielokrotnie ostrzeliwany, z czasem zyskał znaczenie strategiczne.
Podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku ojciec rodziny, pan Przecławski wraz z najstarszą córką Marią, wstąpili w szeregi powstańców. Matka, pani Wanda, pozostała w suterenie rodzinnej willi z dwiema młodszymi córkami — Teresą i Krystyną. To właśnie tam schronienie znalazły także kobiety, które uciekły z walczących dzielnic miasta. Pierwsze piętro domu zajmowali powstańcy broniący Warszawy od strony Wilanowa.
Początkowo niemieckie ataki były krótkie i nieregularne, jednak sytuacja gwałtownie się zmieniła, gdy od strony Wilanowa, tuż przy ogrodzeniu willi, pojawiły się dwa niemieckie czołgi. Wtedy rozpoczęła się nierówna walka, w której obrońcy willi musieli stawić czoła przeważającym siłom wroga.Gdy zabrakło amunicji, dowódca kompanii stanął przed dramatycznym wyborem. Zdecydował się na desperacki manewr — wyprowadzić swoich ludzi z willi i przedrzeć się do większego oddziału powstańczego. Przed nimi rozciągał się jednak blisko dwustumetrowy pas otwartego, niezalesionego terenu, całkowicie pozbawionego osłony. Część z nich podjęła próbę przebicia się przez pole ostrzału, lecz wszyscy zginęli pod gradem niemieckich kul, zanim zdołali dotrzeć do celu.

Po zajęciu posesji Niemcy otoczyli budynek i wypędzili wszystkich znajdujących się w piwnicy. Pani Wanda wraz z córkami i uciekinierkami z powstania została pognana w kierunku Wilanowa. Jednemu z powstańców udało się jednak przeżyć – ocalenie zawdzięczał pani Wandzie, która w akcie desperacji podała mu na ręce jedną ze swoich córeczek. Niemcy uznali go za cywila i uniknął losu pozostałych.W jednym budynku spotkały się lęk i odwaga, bezsilność i walka, rozpacz i nadzieja.
Kilka dni później pani Przecławska, wraz z kilkoma ocalałymi osobami, przedostała się na Sadybę. Willa była spalona, ocalała jedynie piwnica, a na jej drzwiach do tej pory widać ślady pożaru. Przed ich domem, na zrujnowanym podwórzu, leżeli wszyscy, którzy jeszcze niedawno bronili Warszawy.

Po wojnie willa została odbudowana, a ci, którzy przetrwali, zaczęli nowe życie. Dziś trudno wyobrazić sobie, jak wiele dramatów rozegrało się za tymi ścianami, a jednak to właśnie one najlepiej pokazują, że nawet w najtrudniejszych czasach można ocaleć, odbudować to, co zostało zniszczone, i zacząć od nowa.




Willa przy Ojcowskiej 1, to coś więcej niż architektura, to pomnik codziennej odwagi i wytrwałości. W tych ścianach zapisana jest lekcja, że nawet w najbardziej niepewnych czasach warto wierzyć w przyszłość. Czy może być bardziej wymowny dowód na to, że historia nie żyje jedynie w podręcznikach, lecz w miejscach, ludziach i pamięci?
Dla nas to zaszczyt i zobowiązanie, pracować w miejscu, które każdego dnia przypomina, że przeszłość nie przeminęła. Ona żyje i inspiruje.


Zdjęcia : NAC / Miasto-Ogród-Sadyba / Wkipedia.pl / Artur Dzieniszewski
Tekst : Karolina Lewandowska